niedziela, 1 grudnia 2013

10 miesięcy.


Wychowywanie dziecka jest niezwykle trudne. Wiedzą o tym Ci, którzy dzieci mają, przekonają Ci którzy będą mieć. To nie jest zwykła sielanka, aa bo dzieci są takie słodziutkie, tylko śpią i jedzą. Nie.
Samotne wychowywanie dziecka jest jeszcze trudniejsze...
Nieprzespane noce, kolki, katary, gorączki i biegunki... Skąd to znacie mamy, prawda? ;)
Ale i wychowywanie dziecka ma jeszcze drugą stronę medalu. Tą, która wynagradza te nieprzespane noce, wory pod oczami itp. To uśmiech dziecka, pierwszy ząbek, kroczek, słowo.
Dziś o 10 miesiącach z życia Wojtka. Krótkich, ale jakże intensywnych ;)

Wojtek już od urodzenia był dzieckiem bardzo "do przodu", więc nie zrażajcie się mamy, że wasze dziecko wcześniej czy później zaczęło raczkować, siadać, i wyszedł im ząb w 4 lub 9 miesiącu a nie 6.
Każdy maluszek jest inny, inaczej się rozwija, ale to nie znaczy, że nie jest wyjątkowy. Jest! A zwłaszcza dla swoich rodziców! :)

Wojciech na świat przyszedł 11 stycznia o 6.35 rano. Ważył 3960 g i mierzył 57 cm. Duży chłopak był i mama miała się co trudzić, tym bardziej, że rodziła siłami natury.


Pierwsze 3 miesiące życia były istną męką. Pamiętam je dziś tylko z sądami, pozwami, kłótniami o widzenia i przede wszystkim kolkami. Jest mi bardzo przykro, że nie mogłam skupić się na Wojtku tak jak chciałam, że nie mogłam dostatecznie przeżyć tego okresu gdy był zupełnie malutki, i że moje wejście w macierzyństwo zaczęło się tak trudno...
Ale było minęło, nie warto rozpamiętywać tego co było, tylko trzeba się cieszyć tym co jest! :)




Z każdym kolejnym miesiącem było coraz lepiej. Ustały kolki. Świetnie radziliśmy sobie z karmieniem piersią. Wojtek stawał się coraz silniejszy, rozumniejszy i śliczniejszy. Siadać zaczął gdy miał niespełna 5 miesięcy, po miesiącu siedział sam stabilnie. Jego pierwszy ząbek wyszedł w parę dni po ukończeniu pół roku. Za pierwszym wyskoczył drugi i trzeci.. i teraz jest już 6 :)  Ząbkowanie przechodził strasznie.. z biegunką, gorączką i katarem.
Krótko po ząbkach zaczęło się raczkowanie. Najmilszy okres. Mały nie sięgał jeszcze nie porządanych przedmiotów, interesowała go każda zabawka, potrafił długimi godzinami bawić się w kojcu czy na dywaniku.





Za niedługo mój szkrab skończy 11 miesięcy.
Zaczął chodzić po 9. W domu jest go pełno. Nie umknie jego uwadze żaden pilot do telewizora, komórka czy gazeta. Wtedy jedna para oczu nie wystarcza ;)
Mimo, że jest niezłym rozrabiaką (potrafi nawet grzebać w muszli klozetowej!) kocham go nad życie i wybaczam wszystko ;) No bo jak tu nie kochać? :)


A po co o tym wszystkim napisałam?
A no po to, żeby pokazać wszystkim mamą, że nawet gdy mają już dość wszystkiego, są zmęczone i zdenerwowane to niech policzą do 10, wezmą głęboki oddech, spojrzą na swoje dziecko, uśmiechną się, pocałują je i podziękują Bogu za największy skarb na świecie. Dziecko.

4 komentarze: